Wydział
Humanistyczno-Społeczny

Akademia Techniczno-Humanistyczna w Bielsku-Białej

Lwowe Love, czyli ATH na Ukrainie

 \  Aktualności  \  Lwowe Love, czyli ATH na Ukrainie

Lwowe Love, czyli ATH na Ukrainie

Pierwsza trzydniowa horyzontalna wyprawa już za nami – niestety. Trzy piękne majowe dni. 50 osób. Setki zdjęć i tysiące wrażeń. Tak można opisać zorganizowaną przez Koło Naukowe HORYZONT wycieczkę do Lwowa, która odbyła się w dniach 5-7 maja 2017. Data idealna, przypadająca na święto miasta, które powitało nas licznymi koncertami, paradami i regionalnymi specjałami. Ci, którzy mówią, że na Ukrainę nie ma po co jechać, niech żałują, bo ominęły ich naprawdę wspaniałe atrakcje. Lwowskie strudle, ciemne piwo i gorący barszcz ukraiński to tylko wisienka na torcie wyśmienitej zabawy i niezapomnianych przeżyć.

Nie straszna była nam pobudka o 2:00 w nocy, żeby stawić się na 4:00 przy autokarze w bojowej gotowości. Na granicy mieliśmy szczęście, bo czekaliśmy tylko półtorej godziny, aby ruszyć dalej – wszystko przez sławę dra Macieja Kalarusa (naszego uczelnianego opiekuna), którego celnicy wyprosili nagle z autokaru, by móc sobie zrobić zdjęcia ze znanym podróżnikiem. W „mieście lwa” zameldowaliśmy się po godzinie 13:00. Dotarliśmy do uroczego hostelu pod samym niebem (dosłownie), zrzuciliśmy ciężkie plecaki i wyruszyliśmy na Stare Miasto. To, co od początku zwróciło naszą uwagę, to małe brukowane uliczki, poprzecinane szynami tramwajowymi, nad którymi dumnie górowały stylowe i wiekowe kamieniczki. Stare tramwaje i samochody sprawiły, że zatrzymaliśmy się w czasie.

W piątkowe popołudnie mieliśmy czas wolny. Każdy na własną rękę mógł z mapą (albo i bez) wyruszyć w drogę. Jedni wybrali spokojny wieczór w kawiarni, intensywny spacer po mieście lub wyprawę na historyczny kopiec Unii Lubelskiej, z którego można podziwiać panoramę miasta. Inni zakosztowali ukraińskiego folkloru, słuchając koncertów ulicznych lub barowych zespołów. Niektórzy zapuścili się na miejscowe targi, żeby w pełni zanurzyć się w tym niesamowitym miejscu.

W sobotę obudziło nas gorące słońce i tuż po burgerowym śniadaniu udaliśmy się na spotkanie pod Operę ze wspaniałą przewodniczką. Podczas chwili wolnego każdy zrobił sobie obowiązkową sesję przed imponującą fasadą budynku. Później czekało nas 6 godzin niezapomnianego spaceru ulicami Lwowa. Zobaczyliśmy pomnik narodowego wieszcza ukraińskiego Tarasa Szewczenki oraz naszego rodaka – Adama Mickiewicza. Stąd kilka kroków dzieliło nas od niepozornej gotyckiej katedry łacińskiej, która kryje w sobie bogate wnętrze wypełnione kaplicami, rzeźbami i pięknymi malowidłami. Niedaleko katedry wznosi się ratusz miejski, który usytuowany jest na samym środku rynku. Otaczają go stylowe kamieniczki, z których każda ma swoją niesamowitą historię. Idąc dalej trafiliśmy na najlepszą czekoladę we Lwowie, sławne strucle podawane na słodko lub słono i aromatyczną kawę wprost z… kopalni. Przeszliśmy przez dzielnicę żydowską pod Cerkiew Wołoską i Kościół Dominikanów, a później wąskimi uliczkami dotarliśmy do Katedry Ormiańskiej, kryjącej w sobie niesamowite freski Jana Rosena. Następnie dotarliśmy po Cerkiew Przemienienia Pańskiego, gdzie mieliśmy okazję być świadkami ceremonii ślubnej.

Kolejna część niespodzianek rozpoczęła się od uroczystej parady mieszkańców Lwowa, na której nie zabrakło nawet księży grających na  saksofonach. Podziwialiśmy dawny budynek skarbca państwowego oraz okazały gmach Uniwersytetu Iwana Franki. Zmęczeni, ale żądni kolejnych wrażeń, dotarliśmy aż na wzgórze, gdzie znajduje się piękna barokowa katedra św. Jura. W drodze powrotnej obejrzeliśmy fasadę dawnej siedziby NKWD i Gestapo. Nasza wycieczka skończyła się przy ulicy Szewczenki, z której każdy mógł wyruszyć na dalszą wędrówkę, na obiad lub wrócić do hotelu, np. pod prysznic. Zdarzali się także i tacy, którzy jeszcze mieli siły na nocne zwiedzanie miasta i zacieśnianie horyzontalnych więzi…

Ostatni poranek upłynął na pakowaniu się, choć znalazły się osoby mające czas (i nie opuchnięte stopy), żeby wejść na ratuszową wieżę i pożegnać się ze wspaniałym Lwowem. Ostatnim punktem wyprawy był Cmentarz Łyczakowski, który w swoich mogiłach kryje szczątki wybitnych osobistości. Wśród nich znajdują się Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska i Artur Grottger. Na tym ogromnym parkowym terenie znajduje się ponad 300 tysięcy mogił. Wśród nich swoje zasłużone miejsce mają Orlęta Lwowskie – młodzież, która Umarła, abyśmy wolni żyli.

Lwów to miejsce z duszą, które raz poznane, nie daje o sobie zapomnieć. Jak mówią słowa ulicznej piosenki: Szkoda gadać i szkoda słów… Jak chcesz szczęśliwym być, to jedź do Lwowa! Mówi się, że w domu najlepiej, ale trochę smutno było obudzić się nad ranem znów w swoim łóżku…

Roksana Adamek

Dane adresowe

Dziekanat Wydziału Humanistyczno-Społecznego
ul. Willowa 2, budynek L
43-309 Bielsko-Biała, woj. śląskie

------------
pokój 212 – obsługa studentów (studia stacjonarne i niestacjonarne);
pokój 211 – studia podyplomowe, sprawy socjalne, stypendia;
pokój 210 - kierownik dziekanatu;

Numery telefonów:

+48 33 8279 229
obsługa studentów (studia stacjonarne i niestacjonarne)
+48 33 8279 358
studia podyplomowe, sprawy socjalne, stypendia
+48 33 8279 236
kierownik dziekanatu
+48 33 8279 349 / 350
centrala ATH

------------
e-mail: dwhs@ath.edu.pl